Pierwszy wpis byl krotki, zeby zobaczyc jak to dziala. Moge wiec spokojnie pisac drugi.
Pierwsza rzecz jaka mi przychodzi do glowy jest nastepujaca : niech zyja wszelkie aplikacje online. Czemu? No bo mam dosyc pamietania co mam na ktorym komputerze. Od kiedy wkrecilem sie Gmail'a wpadlem w wir aplikacji online. Poznalem google docs, google agende, zaczalem uzywac systemu picasa.
Brakowalo mi jednak czegos do zapisywania co mam zrobic np. po powrocie do domu z pracy i w ogole chcialem moc gdzies poza agenda pozostawiac jakis slad po tym co sie dzieje, zeby potem kiedys moc sprawdzic co sie dzialo tego a tego dnia. Blog. Taki mi dzis przyszedl pomysl. Blog uzyty w innym celu niz powinien. Do dzielenia sie informacjami... ze samym soba. Bo tak jest. Mam, jak wiele osob, dwa swiaty. Dom i praca. W pracy czesto pamietam co mam zrobic w domu, a potem zapominam. Probowalem sam sobie wysylac maile, i w ogole. Moze zreszta blog nie wypali. Zobaczymy. A moze ktos zacznie go czytac, i pozna jakies 'intymne' detale o mnie? Nie jestem z natury ekshibicjonista, ale mysl o tym ze ktos to kiedys moze przeczyta wcale mi nie przeszkadza... Choc oczywiscie zawsze mi sie wydaje ze to co pisze lub mowie jest smieszne...
Wiec teraz pierwszy zapis zwiazany z tym po co ten blog zalozylem. Oto co mam zrobic w domu (a wlasciwie po pracy, bo czesc tych rzeczy nie bedzie, w kazdym razie nie koniecznie, do zrobienia w domu) :
- zaplacic rachunki za komorki (powinny same sie pobierac, czytelniku, ale jestem u alternatywnego operatora, no i taniej niestety znaczy skomplikowaniej, w kazdym razie we Francji chyba naprawde tak jest)
- oplacic czesc podatkow z wyjasnieniem sytuacji (mam zaplacic pewien odsetek podatkow lokalnych, z ktorych omylkowo mnie calkowicie zwolnil francuski fiskus)
- odnalezc barierke, bo przez tydzien bedzie u nas mieszkal pies (ktory z nami nie mieszka od listopada, bo mialem podejrzelnie alergii, zobaczymy jak bedzie tym razem)
- sciagnac na picase kolejne zdjecia (pociag Stefana, itd)
- przeladowac czesc plikow laptopa na twardy dysk na kompie z Vista.
- kupic wreszcie serum physiologique (no tak, to kolejny problem, poza swiatem pracy i domu, jest reszta swiata, a tam do niedawna nie mialem internetu, wiec zawsze wszystko sie zapominalo)
- skosic jeszcze raz trawe (w zaleznosci od pogody, bo w Bretanii niestety nie ma czegos takiego jak prognoza)
- zastanowic sie nad powtorzeniem ogloszenia o sprzedaz domu w OUEST FRANCE.
Uf ale sie tego nazbieralo. Smiesznie tak pisac sam do siebie. Dawno nie pisalem duzo po polsku.
Pewnie bede musial wiele dopisac do wieczora.
jeudi 17 avril 2008
Inscription à :
Publier les commentaires (Atom)
0 commentaires:
Enregistrer un commentaire